czwartek, 26 grudnia 2013

Powroty....

...bywają trudne :-)

Mój powrót tu ma miejsce prawie 3 lata od pierwszego postu... i podobnie jak wtedy, jest późno...
Za oknem ciemno, w domu ciepło... :-)
Trudno znaleźć czas na pisanie bloga, ale czasem też i chęci, gdy skrzydeł brak... Jednak Mój Anioł czuwa...i choć dawno nie pisałam, wracam :-)

Z racji świąt, które właśnie mijają, chciałabym przestawić Wam tort. Ale nie, nie...! Nie tort makowy... ;-) Choć o tej porze roku i okoliczności wydawać by się mogło, że właśnie taki powinien być tort.

Ten, który ja chciałabym Wam zaproponować, pachnie.... cynamonem :-) Czyli, jak dla mnie, pachnie świętami!
Tort, który w mojej rodzinie pochłaniany jest w tempie błyskawicznym... Dzisiaj się zdziwiłam jak okazało się, że zniknął jako pierwszy przed sernikiem babci, który zawsze robił furorę!

Więc jestem dumna, że wszystkim smakuje, a najbardziej oczywiście, że smakuje moim dzieciom, które ostatnimi czasy bywają wybredne... ;-)


KARLSBARDZKI TORT CYNAMONOWY

składniki:
  • 30 dag masła
  • 30 dag cukru pudru (ew. cukru zwykłego czy też drobnego... jak kto lubi)
  • 6 żółtek
  • 10 dag gorzkiej czekolady
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 10 dag przesianej mąki
  • 1/2 torebki proszku do pieczenia
  • 6 białek
  • 30 dag migdałów w słupkach
  • 25 dag konfitury morelowej
  • 15 dag mlecznej czekolady (mi wystarcza zazwyczaj ok 5 dag czekolady)
Posiekaj gorzką czekoladę. Migdały upraż na suchej patelni. Ostudź, połącz z mąką i proszkiem do pieczenia. Utrzyj masło z cukrem pudrem. Nie przerywając ucierania, dodawaj kolejno żółtka, przesypując je cynamonem, potem gorzką czekoladę i migdały z mąką. Na koniec połącz ciasto z ubitymi białkami (pianę dodawaj porcjami, bo ciasto opadnie i najlepiej mieszaj w kierunku góra-dół). Napełnij tortownicę wyłożoną pergaminem, piecz godzinę w temp. 170-180°C. Wyjmij z formy, ostudź, posmaruj podgrzaną konfiturą. Wierzch i boki posyp grubymi wiórami mlecznej czekolady

W tym roku w ramach wariacji osobistych, tort posmarowany został konfiturą dynia + pomarańcza :) Pysznie....! Ale o tym przepisie (na kofiturę właśnie) będzie innym razem.
Tu właśnie ta konfitura na ciepłym jeszcze cieście :-)
Świąt u nas chyba nie może być bez tego właśnie ciacha....! Spróbujecie, a zrozumiecie..... :)
To ciasto pachnie, chrupie i smakuje..... wszystkim! Szczególnie Aniołom.... ;-)

Smacznego :-)




































ps. i jeszcze....


Anioły są wśród nas
spotykasz je co dzień.
Znajomą mają twarz
mijają mnie, mijają cię.
Anioły są wśród nas
spotykasz je co dzień.
Znajomą mają twarz
rozejrzyj się rozpoznasz je,
A rozpoznasz je…

Są ludzie jak Anioły
przychodzą wtedy gdy,
samotny za swym stołem
przełykasz ciche łzy.
I tylko jednym gestem
noc zmieniają w dzień
i czujesz że znów jesteś,
nadzieję przyniosły ci.
Nadzieję przyniosły ci.

Dopiero kiedy pójdą,
zaczyna świecić się,
to światło zostawione,
na serca dnie...