sobota, 8 października 2016

Jesień... I co tu zrobić na śniadanie?!?!

Przyszedł zimny, mokry i wietrzny  październik...brrr! Wszędzie szaro, buro i ponuro... I co tu zrobić? Niestety, nie mamy na to wpływu. Czas nieustannie przypomina nam o przemijaniu ;)

Jedyne na co mamy wpływ, to...dobre śniadanie :D
Gdy po przetarciu zasypanych jeszcze oczu, dochodzi do naszej świadomości świszczący szelest wiatru za oknem oraz dudnienie kropel deszczu w okna i parapety, nie pozostaje nic innego jak rozpoczęcie dnia od energetyzującej kawy, np. wg kuchni pięciu smaków (gotowana w rondelku z cynamonem, kardamonem i kropelką cytryny - podobno kolejność ma znaczenie, jednak ja tej sztuki nie pojęłam :D), a po tak dobrej kawie na pewno przyda się nam pożywne śniadanie.

Bardzo lubię podglądać KUKBUK zawsze głodni, i ostatnio wpadła mi w oko propozycja na śniadanie. Stwierdziłam "tak, to jest to!". Mowa o tostach francuskich, które nota bene goszczą u mnie dość często, ale tym razem podane były z karmelizowanym jabłkiem i UWAGA!! pieczonym na chrupko boczkiem!!! Tak. Wiem. Ślinka cieknie na samą myśl ;) Zabierając się za przygotowanie śniadania, stwierdziłam, że nie mam ani czasu, ani tym bardziej chęci na kombinowanie z karmelizowaniem jabłka, więc pozostałam przy wersji basic i przygotowałam same tosty z boczkiem. Plastrów boczku zalecanych w przepisie też nie miałam. Za to w lodówce na swoją kolej czekały paski boczku, gotowe do kupienia w sklepie ;)

Zatem kilka kromek obeschniętego chleba razowego (nie, nie zalecanej chałki czy białej bułki ;) ) i boczek w towarzystwie jaj i chrzanu gotowe były do śniadania :D

2-3 rozkłócone jajka
odrobina mleka (ok. 1/5 szklanki)
sól do smaku


Boczek grzecznie grzał się na patelni na wolnym ogniu, podczas gdy chlebek moczył się w jajkach z mlekiem. Ta część wymaga czasu, żeby pieczywo dobrze wchłonęło miksturę, dlatego często zdarza się, że przygotowuję tę kompozycję wieczorem i wstawiam na noc do lodówki, wówczas rano zmarnowana i głodna nie muszę czekać, aż produkty będą gotowe na patelnię.


Tę z kolei rozgrzewam delikatnie z klarowanym masłem i na dość dobrze nagrzany tłuszcz delikatnie przekładam tosty. Zazwyczaj wykorzystuję większą łopatkę tak, by mokre pieczywo nie pokruszyło się w drodze na patelnię :)


Przemieszany kilka razy boczek oraz gotowe tosty, obsmażone z obu stron na złoto, wykładam na talerz. Z uwagi na fakt, że pogoda sprzyja przeziębieniem, dziś towarzyszył im chrzan.



Takie śniadanie jest pożywne, ciepłe, a jeszcze bardziej rozgrzewające!

Smacznego :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz